buba.jpg

Statystyki odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś397
mod_vvisit_counterWczoraj1095
mod_vvisit_counterObecny tydzień7256
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień9244
mod_vvisit_counterObecny miesiąc4970
mod_vvisit_counterWszystkie2285999

We have: 6 guests, 4 bots online
Twoje IP: 38.107.179.232
 , 
Dziś jest: Lut 05, 2012

Współpraca

Mazowiecki System Informacji Bibliotecznej
Urząd Gminy i Miasta Żuromin
Starostwo Powiatowe w Żurominie
Program rozwoju biliotek
Polski dom kultury
Portal Informacyjny Miasta Żuromin
Tygodnik Ciechanowski
Multimedialna biblioteka młodych
Samorządowe przedszkole nr I w Żurominie
calapolska czytadziecom

Jesteśmy na Facebook'u!!!!



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Ochronka PDF Drukuj Email
Moja Mała Ojczyzna - Adam Ejnik. Żuromin - moje Miasto
Wpisany przez Adam Ejnik   
piątek, 14 sierpnia 2009 16:24
Ochronka
Poniższe zdjęcie zostało zrobione przed wojną. Pochodzi z trzydziestych lat XX wieku. W pierwszym planie widzimy dzieci w wieku przedszkolnym. Wśród nich księży: Malinowskiego i Staniaszkę. W środku – dorosła postać niezidentyfikowana (pytam Czytelników, czy mogła być to pani Aleksandra Lange długoletnia dyrektorka przedszkola?).

 

W tle widać budynki gospodarcze. Samo przedszkole było drewniane. Przed wojną oprócz przedszkola mieścił się tu dom dziecka. Potocznie zwano go „ochronką” i z przyzwyczajenia mówiono tak później na przedszkole. Siostry opiekowały się tu dziećmi, które nie miały rodzin. Samo przedszkole funkcjonowało dosyć długo, bo do lat siedemdziesiątych. Pan Niedziałkowski wspomina, że takich zabawek jak tam nie było w żadnym domu. Na podwórku niczym rytuał odbywało się przygotowywanie posiłków. Opiekunki kupowały gęsi, kury, kaczki na targu a na podwórzu, ku uciesze dzieci, przygotowywały z nich posiłki. Takich posiłków – trzydaniowych nie jadło się w domach mówi pan Niedziałkowski.

 


Dziś w tym miejscu przebiega ulica Reformatów a budynki w dalszym ciągu są własnością kościoła.


Powyższy tekst opublikowałem jakiś czas temu w Kurierze. Niedawno otrzymałe potwierdzenie niektórych przypuszczeń.

 

Andrzej Rutowski:

Otóż przed wojną w tym domku (gdzie ja się urodziłem), który był domem zakonnic bezhabitowych, był Dom Dziecka dla sierot i półsierot (co było powiedziane w jego statucie). W czasie wojny dzieci zostały wywiezione do innych domów dziecka, a tam dalej mieszkały siostry. Po wojnie siostry w porozumieniu z księdzem Staniaszko utworzyły przedszkole. W 48 roku władze państwowe (tego nie znajdziesz w rocznikach gazet) przejęły przedszkole a siostry zostały zwolnione. Jedynie siostra Lange zdecydowała się opuścić zakon i dzięki temu pozostała kierowniczką przedszkola.