amy na czacie zm.jpg

Statystyki odwiedzin

mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś356
mod_vvisit_counterWczoraj475
mod_vvisit_counterObecny tydzień2822
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień4537
mod_vvisit_counterObecny miesiąc9985
mod_vvisit_counterWszystkie2394089

We have: 1 guests, 4 bots online
Twoje IP: 38.107.179.233
 , 
Dziś jest: Maj 19, 2012

Współpraca

Mazowiecki System Informacji Bibliotecznej
Urząd Gminy i Miasta Żuromin
Starostwo Powiatowe w Żurominie
Program rozwoju biliotek
Polski dom kultury
Portal Informacyjny Miasta Żuromin
Tygodnik Ciechanowski
Multimedialna biblioteka młodych
Samorządowe przedszkole nr I w Żurominie
calapolska czytadziecom

Jesteśmy na Facebook'u!!!!



Designed by:
SiteGround web hosting Joomla Templates

Zastaw się, a postaw się PDF Drukuj Email
Moja Mała Ojczyzna - Adam Ejnik. Żuromin - moje Miasto
Wpisany przez Adam Ejnik   
środa, 04 lutego 2009 11:43
 Zastaw się, a podstaw się

Wydawać by się mogło, że najradośniejszym dniem w życiu człowieka jest jego wesele. Choć sama nazwa mówi o weseleniu się, więc radości, to ponoć niektórzy przeklinają dzień własnego ślubu. Wesele mogło doprowadzić rodziców państwa młodych do ruiny.

 

 

Do uroczystości weselnych przygotowywano się z niezwykłą dbałością nawet przez kilka miesięcy. Rodzina pana młodego ciułała pieniądze na muzykantów i trunki. Panny młodej na wystawne przyjęcie . Nawet najbiedniejsi chcieli swoją córkę, ten ósmy cud świata, bogato wydać. Nawet kosztem zaciskania pasa. To honor nakazywał godnie ugościć weselników. Niektóre z wesel przechodziły do historii wsi czy miasteczka. Jedzono, pito, bawiono się czasami przez tydzień.

 

Również do historii przeszło przyjęcie weselne wyprawione w Żurominie, jednak z zupełnie innych przyczyn. Czytamy w „Koresspondencie Płockim” z 1881 roku relację Michała Synoradzkiego:

 

Pewien mieszczanin z Żuromina miał córkę, którą wydał za zamożnego zagonowca. Rodzice obojga młodych przyrzekli sobie wzajemnie obdarzyć swe dziatki zasobami materyalnemi. Rzecz się miała ku końcowi: nadszedł dzień ślubu. Do domu panny młodej zjeżdża przyszły ze swymi rodzicami, i gronem ochoczym weselników, nie ulega więc wątpliwości, że się para skojarzy. Ojciec pana młodego złożył obiecany przez siebie posag synowi, lecz rodzic panny… w połowie tylko dotrzymał słowa. Wszczyna się spór, który jednak godzą weselni goście. „Zabawimy się, pojedziemy do ślubu a o resztę… potem się zgodzicie.” Wnet przy kielichu, i kapeli rozpoczęły się gody, które przetrwały do północy. Zauważono wtedy, że czasby był do kościoła. Siadają wszyscy na wozy, bryczki i … (o północy!!) jadą do przybytku Bożego nas ślub. Łatwo się domyśleć że o tym czasie odmówiono ślubu. Niezrazili się przecież, wracają do domu panny, hulają tam aż wszelkie zapasy i przygotowania weselne akuratnie spożytemi zostały, poczem… pan młody żąda dopełnienia zobowiązania ojca przyszłej, co do posagu. Ten ostatni odmawia… waśń się szerzy… pan młody z gośćmi odjeżdżają zagniewani, małżeństwo stanowczo zerwane. W parę dni pan młody skarży niedoszłą o zwrot kosztów, jakie poniósł na konkury (sic!!).”

 

Tyle z XIX - wiecznej relacji. Nam pozostało przypomnieć, Drodzy Czytelnicy: śluby zawierajcie w marcu, czerwcu, sierpniu, październiku i grudniu – koniecznie musi być „r” w nazwie miesiąca. Bo to przynosi szczęście w małżeństwie.