Projekty
Wolontariat

Statystyki odwiedzin







![]() | Dziś | 355 |
![]() | Wczoraj | 475 |
![]() | Obecny tydzień | 2821 |
![]() | Poprzedni tydzień | 4537 |
![]() | Obecny miesiąc | 9984 |
![]() | Wszystkie | 2394088 |
Twoje IP: 38.107.179.234
,
Dziś jest: Maj 19, 2012
Jesteśmy na Facebook'u!!!!
| Czy szata zdobi człowieka |
|
|
|
| Moja Mała Ojczyzna - Adam Ejnik. Żuromin - moje Miasto | |||
| Wpisany przez Adam Ejnik | |||
| poniedziałek, 29 września 2008 12:28 | |||
|
Kiedy ktoś zapytałby nas, jak ubierali się nasi przodkowie, z pewnością przed oczami stanąłby nam obraz roztańczonego dziewczęcia z zespołu Mazowsze. Wszak Żuromin leży w północnych krańcach tego regionu, a zespół często przebierał się w łowickie, kurpiowskie stroje ludowe.
Okazuje się jednak, że stroje naszych dziadków wyglądały zupełnie inaczej, a na przestrzeni XIX wieku ulegały różnym wpływom.
Moda pruska. Ludność naszego regionu emigrowała zarobkowo do pobliskich Prus. Werbunek do pracy w pobliskim Lidzbarku czy Działdowie rozpoczynał się już wiosną, a na jesieni podczas zbioru ziemniaków osiągał apogeum. Żurominianie przez wiele miesięcy w roku przebywali poza domem. Za granicą przede wszystkim pracowali, ale też bawili się, modlili – słowem żyli. Dlatego przygraniczne tereny z całą pewnością są miejscem mieszania się obyczajów, języka. Także strojów. „W Działdowie – więc na Mazurach – wspomina Emilia Sukertowa – widoczne były w XIX wieku wpływy ludowych strojów Północnego Mazowsza na ubiór miejscowej ludności”. Podobnie było i w Żurominie – wprowadzano do lokalnego stroju elementy strojów mazurskich. Na pewno te, które były praktyczne lub najzwyczajniej w świecie się podobały. Elementami takiego stroju były kwiaciaste chusty, które noszono skrzyżowane na piersiach. Mężczyźni ubierali wełniane sukmany, zimą kożuchy.
Warto zauważyć, że jakość materiału była zależna od zamożności mieszkańca. W Żurominie bogatszą część ludności stanowili rolnicy, kupcy i rzemieślnicy. To oni mogli pozwolić sobie na ubrania wykonane z dobrej jakości materiałów. Ubogich wyrobników czy komorników spotyka się przede wszystkim w zgrzebnych koszulach, czy parcianych spodniach.
Niezwykłość ubioru naszych pradziadków nie wiązała się jedynie z przygranicznym położeniem miasta. Wpływała na nie również estetyka zza Oceanu: moda amerykańska.
Wielu mieszkańców naszego miasteczka szczęścia postanowiło szukać w Ameryce. Co odważniejsi lub bardziej zdesperowani zostawiali rodzinę i „majątek”, by przeprawić się przez Atlantyk. W Ameryce jest łatwiej – mówiono. Ci, którym się poszczęściło, znajdując upragnione Eldorado, legendarną krainę obfitości – przysyłali do swych rodzin pieniądze, z czasem sprowadzali do siebie bliskich. Inni wracali do swych domów – bogatsi tylko o doświadczenia. Jedni i drudzy jednak bogacili żuromińską modę, a strój – jak pisze żuromiński historyk Grzegorz Spychalski – uchodził za „najwyższy wyraz i najdoskonalszy surogat kultury” Żuromina.
Ubiór żurominian był niezwykły. Wpływało na niego tak wiele kultur, że chyba nie ma w Polsce podobnej mieszaniny. Przenikały się inspiracje mazurskie i mazowieckie, do nich przedostawały się wpływy pruskie, a wszystko to uzupełniane było modą amerykańską.
Swoista elegancja czy bezładna brzydota?
Rozstrzygać tego nie warto, tym bardziej, że w obliczu śmierci pozostawano przy szacie od wieków charakterystycznej dla naszych ziem. Była to do połowy XIX wieku biała koszula nazywana zgłem.
Na zdjęciu: Żuromińska rodzina w eleganckich strojach najprawdopodobniej pochodzących z Ameryki.
|






















