Projekty
Wolontariat

Statystyki odwiedzin







![]() | Dziś | 394 |
![]() | Wczoraj | 1095 |
![]() | Obecny tydzień | 7253 |
![]() | Poprzedni tydzień | 9244 |
![]() | Obecny miesiąc | 4967 |
![]() | Wszystkie | 2285996 |
Twoje IP: 38.107.179.233
,
Dziś jest: Lut 05, 2012
Jesteśmy na Facebook'u!!!!
| ... podziękuj wolontariuszowi ... III/2009 |
|
|
|
| wtorek, 15 grudnia 2009 05:00 | ||
|
Pierwszym punktem w naszym programie była redakcji stacji TVN 24. Powitani przez bardzo sympatyczną przewodniczkę, mijani na korytarzach przez gwiazdy dziennikarstwa telewizyjnego, zwiedzaliśmy studia, w których nagrywane są jedne z najpopularniejszych programów publicystycznych w Polsce, takich jak „Kropka nad i”, „Szkło kontaktowe”, ale przede wszystkim znane nam doskonale „Fakty”. Mieliśmy nawet okazję obserwować pracę prezentera. Pani przewodnik przekazała nam wiele informacji o pracy w telewizji, podzieliła się też z nami ciekawostkami ze świata dziennikarstwa. Zwiedzanie upamiętniliśmy wspólnym zdjęciem, którego niestety nie możemy opublikować.
Weronika Łyczek
Żeby się tam dostać trzeba czekać pół roku. Nam udało się to w jeden dzień. To kolejny dowód, że przekonująca Pani Matka może wszystko! Muzeum Powstania Warszawskiego przyjęło nas z otwartymi rękoma i z pełnym wachlarzem ekspozycji. Opowiadały one o czasie w którym powstanie miało miejsce, o jego historii… i przede wszystkim o jego ludziach. Przenieść się w atmosferę roku 1944 nie było trudno dzięki wystrojowi muzeum. Flagi polskie wiszące na ścianach, oryginalne zdjęcia i eksponaty, huk strzałów i bicie serc. Dla nas, młodych było to niemałe przeżycie, lecz co powiedzieć mają ludzie, którzy powstanie przeżyli? Powrót do tamtych dni nie jest łatwy. Odżywają wspomnienia, w których to musiało zjadać się gołębie podstępem wcześniej złapane, bo pożywienie skończyło się dość szybko… W muzeum spędziliśmy około 2 godzin. Później Teatr na Woli.
Tym razem zostaliśmy uczestnikami nowego edukacyjnego projektu a dokładniej jego widzami. Spektakl „I’m Sorry” składa się z dwóch tekstów: „Pif! Paf! Jesteś trup!” Williama Mastrosimone’a (w przekładzie Zbigniewa Hołdysa) oraz „I’m Sorry” Zbigniewa Hołdysa. Przedstawienie porusza temat agresji w szkole, mówi o zagubieniu i samotności młodych ludzi. Przedstawia dwie historie nastolatków. Pierwsza z nich opowiada o uczniu, który zabija swoich kolegów, druga - o uczennicy, która popełnia samobójstwo. To, co zobaczyliśmy z pewnością zmusiło nas do refleksji i zastanowienia się w czym na co dzień uczestniczymy. Wycieczka okazała się niebanalna. Nie byliśmy na wielkich zakupach i popularnej fastfood’dziarni, a mimo to świetnie spędziliśmy czas. Oby więcej takich chwil.
Kinga Sadowska
Do stolicy wyruszyliśmy tuż po godzinie ósmej. Co prawda nikt nie pokusił się o zaśpiewanie "stokrotki", mimo tego podróż upływała nam bardzo miło. Pierwszym punktem naszej wycieczki była siedziba stacji "TVN". Musicie uwierzyć nam na słowo, bo nie możemy chwalić się zdjęciami. Po "TVN" oprowadzała nas pani Ewa. Zobaczyliśmy studio, w którym nagrywane są "Fakty" oraz "Dzień na żywo" w "TVN24". Okazało się, że ten sam stół, przy którym nagrywane są "Fakty", służy również do robienia programów "TVN24". Jest tylko obracany o 180 stopni i zmienia się w nim blat. - magia telewizji - powiedziała pani Ewa. Bardzo miłe dla nas było zaproszenie do pokoju, gdzie przed wejściem na wizję piją kawę takie osobistości jak Prezydent czy Premier. Kolejnym punktem harmonogramu, była redakcja "Polityki". Tu ogromne zdziwienie...wielki, pięciopiętrowy budynek z podziemnym parkingiem. Nie spodziewałem się tak wielkiej siedziby. Po redakcji "Polityki" oprowadzał nas Piotr Adamczewski, redaktor i jeden ze współwłaścicieli "Polityki". Zobaczyliśmy każdy z działów, oraz ścianę wszystkich okładek "Polityki". Dodatkowo pan Piotr, streścił nam historię gazety. Bardzo zaskoczyła nas cena jednej strony w "Polityce". Zamieszczenie reklamy na całej stronie to wydatek rzędu 60 tysięcy złotych. Później nadszedł czas na obiad. Naszym celem było centrum handlowe "Blue City". Łatwiej jednak było skręcić do "Reduty", więc tam się zatrzymaliśmy. Część z nas była przekonana, że to "Blue City", ale to mały szczegół. W ciągu godzinki zjedliśmy obiad i udało nam się nawet coś kupić. Z pośpiechem wyruszyliśmy do Muzeum Powstania Warszawskiego. Kto w nim jeszcze nie był, powinien je zobaczyć, szczerze polecam. Można w nim posłuchać, relacji świadków powstania, zobaczyć archiwalne zdjęcia. Nie jest to zwykłe muzeum z białymi ścianami i pochowanymi w gablotach eksponatami. Imponujące wrażenie wywołuje powieszony pod sufitem niemiecki samolot- można było się bać takiego kolosa. Odważni mogli przejść przez podziemny tunel, taki, którymi uciekali warszawiacy podczas Powstania Warszawskiego. Tylko, że ten w muzeum ma ponad 20 metrów a te, którymi przemieszczali się ludzie miały po kilka do kilkudziesięciu kilometrów i płynęły w nich ścieki. Z muzeum wybraliśmy się do ostatniego punktu, czyli Teatru na Woli. Tam obejrzeliśmy sztukę pt.:"I`m sorry". Opowiadała o historii nastolatka, który pewnego dnia przyniósł do szkoły broń i zamordował swoich kolegów, oraz o nastolatce, która nie potrafiła poradzić sobie z ciągłymi uwagami kolegów i w końcu zginęła. Spektakl dawał do myślenia. Mi osobiście oprócz gry spodobało się wyświetlanie na żywo obrazu z kamery, którą operowała jedna z aktorek. Coś takiego widziałem po raz pierwszy. Po spektaklu wróciliśmy do Żuromina. Po drodze podziwialiśmy dekoracje świąteczne przy warszawskiej starówce oraz na rynku w Płońsku. Podczas podróży powrotnej jedna z koleżanek, przekonała się, że nie warto chodzić po autobusie podczas jazdy. Ostre hamowanie przypłaciła kontaktem z podłogą .A!!! Moi drodzy, myślę, że najważniejsze: NIE BYLIŚMY W MC`DONALD'ZIE!!! Mieliśmy zbyt mocno napięty grafik.
Kacper Czerwiński
|
||
| Poprawiony: wtorek, 15 grudnia 2009 12:42 |























